Jesienny Puchar Klubów 2015

Dnia 25 października 2015 r. spotkaliśmy się po raz trzeci na Jesiennym Pucharze Klubów organizowanym przez lubelski Klub Spinningowo-Muchowy Fenix oraz Koło PZW Lublin Haczyk rozgrywanym na wodach Zalewu Zembrzyckiego na terenie miasta Lublina. Zastanawialiśmy się, jaka będzie tegoroczna frekwencja na tym towarzyskim spotkaniu i liczba ponad pięćdziesięciu osób na liście startowej  to dobra podstawa by być spokojnym o kolejne edycje tej imprezy. Nowością w tym roku było wprowadzenie punktacji drużynowej, co niewątpliwie uatrakcyjniło całe zawody.

 

Mając w pamięci aurę, jaka towarzyszyła dwóm poprzednim edycjom JPK, śmiało można powiedzieć, że tym razem łowiliśmy w warunkach komfortowych. Było słonecznie, a powierzchnię Zalewu smagał niezbyt silny wiatr i dobrze, bo to gwarantowało aktywność ryb drapieżnych. O godzinie 7.45 głodni wędkarskich wrażeń rozpłynęliśmy się w poszukiwaniu gruuubej ryby.

 

Formuła Jesiennego Pucharu Klubów jest jak najbardziej towarzyska, jednak trudno było nie odczuć atmosfery rywalizacji, w zdrowym tego słowa znaczeniu.

Wielu spośród uczestników to "Zalewowi wyjadacze" bezbłędnie napływający na miejscówki – pewniaki, które nierzadko dają rybę pozwalającą stanąć na pudle. Tym razem, dzięki bardzo dobrej znajomości miejsc żerowania drapieżników, kolega Tomasz Grobelski  już na początku rywalizacji ląduje w łodzi okazałego sandacza o długości 73 centymetry, jak się okazało dającego mu finalnie trzecie miejsce.

Na wodzie spory ruch, widać, że większość łowi techniką klasycznego opadu na stosunkowo lekkich główkach, licząc na uderzenie „mętnookiego zbója”. Co miłe, uczestnicy wymieniają między sobą spostrzeżenia, a każda wieść o kolejnej złowionej rybie  dopinguje do dalszego łowienia.

Drugie miejsce przypadło koledze Pawłowi Paśnickiemu, który wyholował pięknego szczupaka o długości 84 centymetry. Ta ryba również nie była dziełem przypadku, a dobrej kooperacji na łódce, umiejętnościom i pewnie odrobinie wędkarskiego szczęścia. Co rusz słychać o kolejnych złowionych rybach, często niestety są to sztuki niewymiarowe, głównie szczupaki. Jeden z pechowców zaliczył bodajże aż dziesięć zębaczy z których żaden nie spełniał wymogów regulaminowych, ale to cały "urok" tego typu rozgrywek.

Łódki niczym figury na szachownicy przecinają taflę zalewu, każdy szuka, zmienia ustawienie. Do wody wpadają rozmaite wabiki. Nie bierze z opadu? próbujemy na szuranego. Ciemna guma, a może jednak jasna? Paweł Magdziak łowi zapomnianą i rzadko stosowaną metodą opadu na wahadło – o dziwo skutecznie.

I tak dalej i tak dalej... większość nie daje za wygraną i walczy o dobry wynik nie tylko w klasyfikacji indywidualnej ale przede wszystkim drużynowej. Okazało się, że w tej grze najlepiej poradził sobie kolega Robert Janik z klubu Szukarek, łowiąc szczupaka oraz sandacza o długości 67 centymetrów. Czas kurczy się nieubłaganie i o 13.45 kończymy rywalizację.

W tym roku punktowało trzynastu zawodników, co przy uwzględnieniu chimerycznego charakteru "lubelskiego morza" należy uznać za dobry rezultat.

W klasyfikacji drużynowej pierwsze miejsce przypadło Klubowi Szukarek Lublin, drugie drużynie ZalewZemborzycki.com, a na ostatnim stopniu podium znalazła się drużyna o nazwie SL.

Wspomnieć należy o najmłodszym uczestniku – siedmioletni Franek Szkutnik pod opieką taty okazał się prawdziwym twardzielem wytrzymując na łodzi do końca zawodów, brawo!

Aby zregenerować siły po wędkarskich zmaganiach wszyscy spotkali się w Tawernie La Traviata położonej niemal nad brzegiem Zalewu Zemborzyckiego. Tam też odbyło się wręczenie pucharów oraz nagród ufundowanych przez sponsorów zawodów tj.  „Rybka” Lubelskie Centrum Wędkarskie, „Taka Ryba” sklep wędkarski, „Spławik” sklep wędkarski oraz firma M2 z Biłgoraja. Oprócz nagród dla zwycięzców w klasyfikacji indywidualnej i drużynowej wręczono uczestnikom zawodów upominki ufundowane przez Pawła Magdziaka przedstawiciela firmy M2, Pawła Gajowiaka – woblery HMG oraz Wędkarski Świat. Paweł Magdziak z firmy M2 w czasie pracy komisji sędziowskiej zaprezentował wszystkim uczestnikom zawodów ofertę swojej firmy, którą może również zobaczyć na stronie http://pokrowcenawedki.pl/.

Przy rozmowach, ciepłej strawie i gawędzie oczywiście o rybach czas mijał szybko, niestety to już koniec – c.d.n. za rok.

Na koniec należą się duże podziękowania dla wszystkich uczestników. To Wasza obecność sprawia, że Jesienny Puchar Klubów to impreza żywa, przyciągająca prawdziwych pasjonatów i miejmy nadzieję, że za rok będzie równie udana.

Do zobaczenia!

 

Piotr Gołąb

KSM Fenix Lublin

 

Klasyfikacja indywidualna (tylko punktujący):

  1. ROBERT JANIK
  2. PAWEŁ PAŚNICKI
  3. TOMASZ GROBELSKI
  4. PAWEŁ KUSY
  5. MARCIN KUPPIDURA
  6. PIOTR GOŁĄB
  7. WOJTECZKO PAWEŁ
  8. MATEUSZ RUBIN
  9. MARIAN GUZ
  10. PAWEŁ MAGDZIAK
  11. SYLWESTER WOJEWODA
  12. STYRA ŁUKASZ
  13. MAKSYMILIAN SZKUTNIK

 

Klasyfikacja drużynowa:

  1. Szukarek Lublin - Janik Robert, Kupidura Marcin, Szczepański Artur
  2. ZalewZemborzycki.com - Grobelski Tomasz, Wojteczko Paweł, Gałka Rafał
  3. SL - Paśnicki Paweł, Korkosz Piotr, Kowalczyk Rafał

 

 

Po zawodach powiedzieli:

Tomasz Gorbelski (III m-ce):

Jesienny Puchar Klubów to impreza, w której miałem okazję startować już drugi raz z rzędu. Poprzedni raz nie był dla mnie tak obfity w kontakty z rybami jak ten, pomimo to bardzo dobrze wspominam zawody. Po rozpoczęciu zawodów ustawiony GPS kieruje nas na sprawdzoną miejscówkę, gdzie w niespełna godzinę łowię sandacza 73cm. Sandacz wziął na Twister Mann’s 7cm w kolorze żółtym podczas agresywnego potrójnego podbicia. W tym miejscu miałem jeszcze jedną rybę, lecz po dwóch sekundach walki spadła. Tego dnia złowiłem jeszcze małego bolenia i zaliczyłem kolejną „spinkę”. Sandacz dał mi III miejsce w klasyfikacji indywidualnej, a wraz ze szczupakiem złowionym przez  kolegę z drużyny zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej. Zarówno pogoda jak i frekwencja wśród zawodników dopisały fenomenalnie.  Do zobaczenia za rok na kolejnych zawodach z cyklu JPK. Sprzęt jakiego używałem to wędzisko Daiwa Megaforce 260 3-18, kołowrotek Shimano Exage 2500, plecionka Daiwa Tournament 0.16, przypon wolframowy 15cm Spinwal.

 

Paweł Paśnicki (II m-ce):

Łowiłem kijem Konger Paladin Steel Arm dł 274cm 7-28 g, do tego podpięty Daiwa Caldia 3000 z plecionka Ryujin 0,18, przynętą było 4 calowe kopyto dragona Phantom w kolorze ciemna zieleń na główce 15gr. Branie klasyczne z opadu z podwójnego podbicia. Na nic się zda technika i przynęty jeśli się nie zna wody, a tak było w moim przypadku, napływanie i namierzanie potencjalnych ryb zawdzięczam mojemu koledze który się nad ta woda wychował – dzięki Rafał.

 

 

 

comments

Forum

licznik

Odsłon artykułów:
229599

Obecnie na stronie

Odwiedza nas 31 gości oraz 0 użytkowników.