"Lubelski Cierniczek" - relacja

 Jest taka rzeka, która zaczyna swój bieg w Sulowie. Na odcinku około trzydziesto kilometrowym jest wodą krainy pstrąga i lipienia, to na niej w latach siedemdziesiątych utworzono Zalew Zemborzycki, w dół zaś od niego toczy swe wody w bezpośrednim sąsiedztwie miasta, pozwalając oddawać się wędkarskiej pasji. Poniżej miejscowości Spiczyn uchodzi do rzeki Wieprz. Lubelska Bystrzyca, bo o niej mowa jest miejscem, gdzie czwarty rok z rzędu Klub Spinningowo-Muchowy Fenix oraz Koło PZW Lublin Haczyk organizują zawody z cyklu „Puchar Nizinnej Bystrzycy” w tym roku pod nazwą „Lubelski Cierniczek”.

 

 

 

 

 

 

 

 

Tegoroczna edycja była również regionalnym spotkaniem użytkowników portalu „Jerkbait.pl”, tym z województwa lubelskiego, choć nie tylko. Miejsce rozgrywania tych towarzyskich zawodów ma charakter street-fishingowy i niesamowitym jest fakt, że często w miejscach pozornie nieciekawych, w środku trzystu tysięcznego miasta można osiągać imponujące wędkarsko wyniki.

Wiosenny okres zawodów ogranicza mocno poławiane i punktowane gatunki. Herbowymi rybami tej imprezy stają się jazie, w tym roku złowiono kilkanaście tych ryb, co jak na kilkugodzinne zawody należy uznać za wynik satysfakcjonujący.

O godzinie siódmej zawodnicy rozjechali się w sobie tylko znanych kierunkach, przy czym większość skupiła się na kilkukilometrowym odcinku biegnącym w dół od tamy Zalewu Zemborzyckiego.

To, co trzeba podkreślić, to przyjacielska atmosfera, która jest siłą napędową tego typu przedsięwzięć. Widać twarze znanych ze spinningowego gpx kolegów z Puław, są też nowi, pełni pasji uczestnicy, których łączy zamiłowanie do wędki i przyrody.

Rozmawiamy o przynętach, ciekawych sytuacjach znad wody. Koledzy, którzy są nad tutaj po raz pierwszy otrzymują informacje pomocne w rozpoznawaniu rzeki. Pocztą pantoflową rozchodzą się wieści o pierwszych wynikach, łowione są jazie i okonie, czasem do przynęty skoczy agresywna o tej porze roku płoć. Widać skupienie i zaangażowanie wędkujących, niektórzy metodycznie obławiają krótkie odcinki rzeki wiedząc, że zwłaszcza w przypadku jazi, pośpiech to zły doradca.

Są tacy, którzy w końcu doczekują się brania, niestety jazie po kilku sekundach holu spadają, cóż na to recepty nie ma.

Tego dnia ryby współpracowały całkiem nieźle. Ba, żeby stanąć na pudle należało złowić komplet, najlepszy z uczestników, nasz klubowy kolega Maksymilian Szkutnik złowił trzy jazie, wszystkie ryby trafił łowiąc na niewielki wobler, wolno prowadzony w nurcie. Drugi na pudle stanął Łukasz Wolak łowiąc trzy jazie i okonia, trzeci był zaś Robert Stawarski z dwoma jaziami.

 


Maksymilian Szkutnik z jaziem

 


Tomasz Matyjasek z Jaziem

 


Radosław Nastaj z jaziem

 


Piotr Gołąb z jaziem

 


Zwycięzcy

 

W tym roku na listę startową wpisało się 51 osób, troje nie wzięło udziału w zawodach, punktowało 17stu uczestników.

Liczby te naprawdę cieszą i są dowodem, że ludzie chcą do nas przyjeżdżać, to sygnał do kontynuowania i dbania o wysoki poziom kolejnych edycji tej imprezy.

Po wędkarskich zmaganiach spotkaliśmy się w tawernie „La Traviata” nad Zalewem Zemborzyckim, gdzie na każdego z uczestników czekał ciepły posiłek.

 

 

 

 

 

W tym roku mieliśmy również przyjemność gościć u nas przesympatycznego Janusza Dudziaka, który w klarowny sposób zaprezentował nam swój autorski i innowacyjny projekt zbrojenia wędek w systemie „Delta” oraz uchwytu spinningowego „Delfin”, po Jego prezentacji pewnie wielu z nas inaczej spojrzy na ten temat, biorąc do ręki tradycyjną wędkę.

 

 

 

 

 

Nie można pominąć naszych stałych partnerów-sponsorów, to Paweł Magdziak i jego firma”M2” produkująca tuby i pokrowce wędkarskie, sklep „Spławik” sklep „Taka Ryba”, dziękujemy za upominki i uczestnictwo.

Dziękujemy za przybycie przedstawicieli jerkabit.pl tj. koledze Pawłowi Tymendorf (Friko) oraz koledze Remigiuszowi Kinas (Remek). 

 

Spotkanie wzbogacili również koledzy prezentujący swoje rękodzieło, głównie woblery w wykonaniu Pawła Gajowiaka, Grzegorza Michałkiewicza, Tomasza Matyjaska, Kuby Słomki, choć mogliśmy podziwiać również piękne błystki wahadłowe Radka Nastaja czy jigi Huberta Sałka.

 

 

Woblerki Pawła Gajowiaka: 

 

 

 

Woblerki Grześka Michałkiewicza:

 

 

 

 

Kuba Słomka:

 

 

Blaszki Radka Nastaja:

 

 

 

 

Woblerki Tomka Matyjaska:

 

 

 

Dziękujemy wszystkim, którzy współtworzyli to spotkanie, również tym, którzy po prostu byli tutaj z nami pokazując, że wędkarstwo to coś więcej niż tylko łowienie ryb.

Do zobaczenia za rok.

Piotr Gołąb

KSM Fenix Lublin

 

Piotr Gołąb z synem

comments

Forum

licznik

Odsłon artykułów:
232294

Obecnie na stronie

Odwiedza nas 61 gości oraz 0 użytkowników.