Spinningowe Grand Prix oraz eliminacje Grand Prix Okręgu Lubelskiego - II tura, Zalew Zemborzycki - 9.10.2018 - Relacja

Po raz drugi w tym roku spotkaliśmy się na zawodach z cyklu Grand Prix Okręgu lubelskiego. Organizatorem był nasz klub. W czasie zimowej narady, prezesi klubów ustalili terminy oraz miejsca rozgrywania zawodów w tegorocznym sezonie, a Zalew Zemborzycki po dłuższej przerwie zagościł na mapie zawodników. Na sam trening zawodnicy nie mieli zbyt dużo czasu, ponieważ dopiero od 1 czerwca można spinningować na w/w zbiorniku, a sam treningu dla uczestników był dozwolony jedynie do 5 czerwca. Po tej dacie pozostały jedynie spacery i jazda na rowerze wzdłuż linii brzegowej w celu wytypowania miejsc nagromadzenia się drobnicy oraz drapieżników. 

 

Losowanie, konsekwencja i Bolenie….

 

Zawodnicy z wyższej półki wystartowali w czasie zawodów na łódkach. Dało im to znaczną przewagę nad uczestnikami eliminacji o czym przekonacie się w dalszej części relacji. Poranna zbiórka przy wieży, losowanie, odprawa i zawodnicy mogli ruszyć na siedmio godzinną. Wielu zawodników wybrało płytką część zbiornika od strony ulicy Grzybowej i samego wlotu rzeki bystrzycy do zbiornika. Dwóch zawodników z klubu WKS Spoon Puławy również popłynęła w tamte okolice zabierając na swoich jednostkach towarzyszących im współzawodników. Sławomir Pykacz i Grzegorz Odolecki, bo o nich mowa zajęli kolejno pierwsze i drugie miejsce w sektorze łowiąc okonie. Sławek dodatkowo swój wynik pasiakami podpiera szczupakiem co winduje go również na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Tak było w ‘’losowanym’’ sektorze A, gdzie na dziesięciu startujących, punktowało sześć osób.

 Uczestnicy którzy rano wskazali na kapsel z literką ‘’B’’, wybrali najbardziej punktujący sektor tego dnia. Tutaj najmniej gościnni byli zawodnicy naszego klubu - KSM Fenix Lublin. Duet w składzie Piotr Gołąb i Tomasz Matyjasek wykorzystali atut własnej wody i przypomnieli innym o zaporowym boleniu, którego coraz częściej możemy zobaczyć i usłyszeć na lubelskim akwenie. Piotr zdeklasował w swoim sektorze innych zawodników. Swoim uporem i konsekwencją przechytrzył dwa bolenie, które poza jedynką sektorową,  dały mu zwycięstwo w generalce ! Tomek Matyjasek idąc w ślady Piotrka, również zapunktował i zdobył swoją dwójkę sektorową najdłuższą, zgłoszoną rybą w dniu rywalizacji przez wszystkich uczestników Grand Prix. 

Trzeci sektor, ostatni wśród zawodników cyklu Grand Prix również nie był gościny dla zawodników spoza Klubu KSM Fenix Lublin. Tutaj podobnie najlepszą dwójką okazali się gospodarze tj. Maksymilian Szkutnik i Radosław Nastaj. Znowu jedynkę sektorową dla Maksa zapewnił mu boleń, którego tego dnia z uporem poszukiwał. Drugie miejsce w sektorze zdobywa prezes klubu Fenix Radosław Nastaj. W sektorze C punktował jeszcze Grzegorz Zaborowski, natomiast reszta startujących nie miała recepty na ryby w tym dniu. 

 

Tłok na brzegu, brodzenie i upał….

 

Na ten dzień, ponad 50 osób zadeklarowało swoją obecność jeśli chodzi o eliminacje. Dzień startu zweryfikował ilość zawodników i tak 41 osób zmierzyło się na 4 sektorach o punkty dające przepustkę do ‘’złotej 30-stki’’. Szybko i sprawnie główni dowodzący przeprowadzili odprawę. Po rozdaniu kart startowych, wyznaczeniu sędziów sektorów, startujący rozjechali się na miejsca startów poszczególnych stref, wyznaczonych przez organizatora. 

Sektor A, który był położony przy najpłytszej części zbiornika dawał możliwość skorzystania z brodzenia w spodniobutach, co skutecznie wykorzystał zawodnik startujący w barwach KSM Fenix Lublin Hubert Sałek, łowiąc w głębi ‘’rękawa’’ bolenia, dającego mu sektorową jedynkę oraz najniższy stopień na podium. Drugie miejsce zajął zawodnik Grzegorz Lachowski z lubelskiego Szukarka, którego boleń był jedynie 0,5 cm krótszy od ryby Hubert Sałka. W tym sektorze padają jedynie dwie ryby. Niektórzy starali się zapunktować okoniem, ale w tej części zbiornika było to nie lada wyzwaniem i co niektórzy łowili tylko krótkie ryby.

 Drugi sektor ‘’B’’ położony tuż przy samej drodze rowerowej tj. ‘’od pól’’ jest ubogi w ryby, a jedynie dwóch startujących potrafi złowić po dwa okonie. Więcej punktów w tej rywalizacji uzbierał Mariusz Płaza z lubelskiego klubu Expert, natomiast za nim uplasował się Piotr Filipek z puławskiego klubu WKS Azoty. Ze względu na swoje położenie, był to najbardziej rozświetlony sektor eliminacji tego dnia. Ciężko było o cień, a upał dawał się we znaki wszystkim zawodnikom. Ci którzy nie zabrali ze sobą śpiochów by móc ochłodzić się w wodzie mogli tego żałować. 

Sektor ‘’C’’, którego początek wyznaczony był od mola harcerskiego dał najdłuższą rybę wśród wszystkich zawodników eliminacji, sektorową jedynkę oraz zwycięstwo w klasyfikacji końcowej zawodów na lubelskim zbiorniku, a był nią szczupak o długości 66 cm. Złowił go reprezentant klubu WKS Azoty Puławy Waldemar Wiórko. Podobnie jak w poprzednich dwóch sektorach punktowało jedynie dwóch zawodników. Drugi w tej klasyfikacji uplasował się startujący w barwach WKS Spoon Puławy Dariusz Jasik. 

Ostatni sektor wyznaczony na ten dzień położony był na dwóch, przeciwległych brzegach zbiornika, tuż przy samej tamie. Tutaj punktowało najwięcej startujących, ale ta liczba zmieniła się tylko o jednego zawodnika. Trzech uczestników wykazało się kunsztem zodbywając punkty dla siebie i klubów. Numerem jeden w sektorze ‘’D’’ okazał się Kamil Skoczylas z WKS Spoon Puławy, który tego dnia złowił bolenia na 58 cm, wygrywając sektor oraz zajmując drugie miejsce na podium. Dwójkę sektorową udało się skraść przedstawicielowi lubelskiego WKS Expert - Przemysławowi Wójcikowi, wyprzedzając o 0,5 cm Arkadiusza Babisza z Szukarka. 

 

 

Reasumując….

 

Bolenie i okonie stanowiły podstawę punktujących. Na podium Grand Prix znalazło się trzy bolenie, szczupak i okonie. Rapy zostały złowione przez zawodników z lublina. Bardzo nas cieszy, że lubelski zbiornik coraz bardziej może dać się kojarzyć z tak sportową rybą jaką jest boleń, który często stanowi bazę punktów na niejednych zawodach. Na sektorach i podium eliminacji również pierwsze skrzypce odgrywały bolenie i okonie, które jednak koniec, końców podzielił szczupak. 

Po pracy komisji sędziowskiej i podsumowaniu, włodarze klubu KSM Fenix Lublin wręczyli zwycięzcom puchary oraz podziękowali wszystkim przybyłym zawodnikom. 

 

Dziękujemy wszystkim zawodnikom za wspólną rywalizację, organizatorom i wszystkim którzy przyczynili się do przygotowania zawodów. Liczymy na zdrową rywalizację w przyszłości oraz uniknięcie wszelkich nieporozumień dotyczących terminów, regulaminu jak i samego startu w zawodach…

 

Do zobaczenia w sierpniu !

 

Po zawodach powiedzieli

 

Grand Prix - Piotr Gołąb - KSM Fenix Lublin ( 1 miejsce w sektorze, 1 miejsce w klasyfikacji generalnej) : Plan na drugą turę tegorocznego Gpx organizowaną na Zalewie Zemborzyckim miałem właściwie tylko jeden, trzeba było dobrać się do boleni . Problem w tym, że od pierwszych dni czerwca jak nigdy dotąd ryby te doprowadzały mnie i kolegów z klubu do białej gorączki, ignorując praktycznie każdą z podawanych przynęt. Żerujące na tegorocznym wylęgu rapy jak zaprogramowane przestawiły się na jeden rodzaj pożywienia. Wobec tej sytuacji  nastroje były mało optymistyczne, kilku klubowych kolegów również nastawiało się na „białe” drapieżniki jednak każdy z nas wiedział, że ten pomysł może nie „wypalić”.  Od początku trwania zawodów  bolenie przejawiały sporą aktywność i to była dobra informacja. Niestety pomimo częstych ataków przez dłuższy czas nie mogłem znaleźć na nie recepty.W końcu konsekwentne przeczesywanie wody średniej wielkości typowo boleniowym woblerem przyniosło upragniony „strzał” i pierwsza ryba wylądowała w podbieraku.  Radość, bo w końcu wiem, że są do złowienia, co wcześniej nie było tak oczywiste. Po około godzinie kilka metrów od łódki mam kolejne  widowiskowe branie, kocioł na powierzchni i po kilku odejściach nieco większy boleń jest mój.Ryby nad wyraz silne i chwilkę trzeba było się pobawić nim dały się podebrać.  Pełnia szczęścia, woda w końcu się odczarowała i można było odetchnąć.  Zanotowałem jeszcze kilka brań których nie udało się skutecznie zaciąć. Do końca nie byłem pewny wyniku, jednak ostatecznie dwa bolenie pozwoliły podczas tej tury zająć pierwsze miejsce, dając dużo satysfakcji.

 

Grand Prix - Sławomir Pykacz - WKS Azoty Puławy ( 1 miejsce w sektorze, 2 miejsce w klasyfikacji generalnej) : Po treningu, który odbywał się tydzień wcześniej poświęcając dużo czasu zalewowym boleniom bez sukcesów. Na zawodach brałem pod uwagę tylko łowienie okoni i szczupaków kolega z łódki podzielał moje zdanie i zgodnie szukaliśmy tych ryb udało się całkiem nieźle ja złowiłem pięć okoni na paprocha i kolejne pięć na woblera od kolegi Andrzeja Dobrosielskiego.Szczupak też skusił się na tego woblera oprócz tego miałem jeszcze trzy niewymiarowe szczupaki i kilkadziesiąt krótkich okoni.

 

Grand Prix - Maksymilian Szkutnik - KSM Fenix Lublin ( 1 miejsce w sektorze, 3 miejsce w klasyfikacji generalnej) : W drugiej turze Spinningowego GP Okręgu wystartowałem bez treningu. Poprzednie dwa lata rekreacyjnego łowienia na Zalewie Zemborzyckim pokazały, że rybą, której na zalewie jest stosunkowo dużo i przy okazji daje dużo punktów jest boleń. W tym roku podczas rozmów z kolegami dominowały opinie, że ten sezon jest słabszy a bolenie dużo trudniejsze do złowienia. Mimo to razem z partnerem na łódce podjęliśmy wyzwanie. Konsekwentne obławianie płytkiej części zbiornika przyniosło rezultaty. Boleń, który dał mi „jedynkę” sektorową skusił się na boleniowy wobler klubowego kolegi Grześka Michałkiewicza. 

 

Eliminacje - Hubert Sałek  - KSM Fenix Lublin ( 1 miejsce w sektorze, 3 miejsce w klasyfikacji generalnej) :  Dla mnie Zalew Zemborzycki to zbiornik, w którym jestem obeznany chyba najlepiej ze wszystkich mi znanych zbiorników w których mam przyjemność wędkować. Kiedy dowiedziałem się, że w tegorocznym terminarzu, na początku czerwca przyjdzie nam rywalizować na lubelskiej wodzie bardzo się ucieszyłem, licząc na wysokie miejsce. Mój hurraoptymizm szybko zweryfikował drugi trening, na którym byłem wraz z Piotrkiem Gołębiem. Plan był prosty, łowić bolenie bez względu na sektor. Niestety, bolenie nas kompletnie ignorowały. W każdym wyznaczonym sektorze wiedziałem gdzie ich szukać. Na wszystkich treningach nie udało mi się złowić ani jednego bolenia. Na całe szczęście kombinowanie w dniu zawodów dało zamierzony efekt. Swojego bolenia w porównaniu do innych startujących nie złowiłem na woblera tylko na mała 2,5 calową gumę imitującą narybek, główny pokarm przybrzeżny boleni w tym czasie. Na całe szczęście miałem tego dnia na sobie śpiochy. Woda chłodziła, a gdyby nie one, nie udałoby się mi się dwukrotnie wyprowadzić swojej ryby z zarośli na okoniowym zestawie. Dzięki wszystkim współ zawodnikom jak również kolegom z drużyny tj. Piotrkowi Gołębiowi i Grześkowi Michałkiewiczowi za wspólne treningi i wyciągnięte wnioski. 

 

comments

Forum

licznik

Odsłon artykułów:
229629

Obecnie na stronie

Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.