II Jesienny Puchar Klubów - 25.10.2014 Zalew Zemborzycki - RELACJA

Ranek 25 października 2014 r. nad Zalewem Zemborzyckim przywitał nas przenikliwym zimnem, który był następstwem 5 stopniowego mrozu i umiarkowanie silnego wiatru. W takich warunkach „niedzielni” wędkarze siedzą w domu, a na ryby jadą wyłącznie prawdziwi pasjonaci wędkarstwa. 
Tak też można w skrócie określić nasze zawodu rozgrywane na „żywej rybie” – zawody dla prawdziwych pasjonatów.

 

 

Na stracie prawie 40 stu uczestników i zapewne ilość ta była by znacznie większa, gdyby nie pesymistyczne prognozy pogody, które na szczęście nie sprawdziły się w całości.

{jcomments on}
Zalew Zemborzycki – nasze miejsce sportowej rywalizacji, to zbiornik bardzo trudny technicznie, obfitujący w okazy sandacza, szczupaka i suma. Trudność polega na tym, że jest to płytki zbiornik, w dużej mierze zamulony i z płaskim dnem prawie jak blat stołu. Każda minimalna nierówność dna to potencjalne miejsce stacjonowania drapieżnika.

 

 

Jak się później okazało kluczem sukcesu była znajomość zlewu oraz specyficzna, można powiedzieć, że lubelska technika połowu sandacza – u nas na ciężko, to główka góra 15 gram!
Ale wróćmy do zawodów: łodzie zawodników o godzinie 8 smej „rozpłynęły” się po tafli zalewu. Część z nich popłynęła na płytszą wodę w nadziei na zębate okazy, część została na głębokiej licząc na spotkanie z mętnookim drapieżnikiem, a jeszcze inni skierowali się w stronę wschodniego brzegu – bo tam najmniej wiało.
Do końca trwania zawodów rywalizacja była zacięta bo prawie wszyscy zawodnicy szukali „grubej” ryby licząc na zwycięstwo. Każdy wiedział, że na zalewie nie wygra się okoniami bo zbyt dużo startujących zawodników zna zalew jak własną kieszeń i wie gdzie szukać większego drapieżnika. Godzina 14 sta – koniec zawodów. Punktujących osób nie za wiele, ale za to są piękne ryby! Odważnie powiem, że te zawody będą wyglądać tak co roku, mało osób punktujących za to łowione okazy.
Jak się okazało walka do końca opłaciła się, kolega Marcin Kupidura łowiąc koło południa pięknego sandacza został zwycięzcą zawodów. Nie co wcześniej, trochę mniejszego, ale również pięknego sandacza łowi Radosław Nastaj, co daje mu II miejsce. Trzeci jest zwycięzca I Jesiennego Pucharu Klubów Emil Sugier, który tym razem punktuje ładnym szczupakiem.
Zakończenie zawodów oraz integracja przy pysznym posiłku odbyła się w restauracji „Bosman”, gdzie dzięki sponsorom tj. Wędkarski Świat (również patronat medialny), sklep wędkarski „Spławik”, sklep wędkarski „Extra Fishing”, sklep wędkarski „Taka Ryba”, sklep wędkarski „Haczyk”, punktujący zawodnicy otrzymali wartościowe nagrody. Dodatkowo, dzięki naszym kolegom z klubu KSM Fenix (Paweł Gajowiak, Radosław Nastaj, Piotr Gołąb, Kamil Walos) wszyscy uczestnicy zawodów zostali obdarowani upominkami (przynęty hand-made i akcesoria do łodzi).
Mam nadzieję, że w przyszłym roku spotkamy się po raz kolejny w równie licznym i sympatycznym gronie.

Klasyfikacja końcowa (tylko punktujący zawodnicy):
1. Marcin Kupidura WKS Szukarek Lublin – sandacz 87 cm
2. Radosław Nastaj KSM Fenix Lublin – sandacz 70 cm
3. Emil Sugier KSM Fenix Lublin – szczupak 69 cm

4. Krzysztof Mostowiec Koło LSM-Fart Lublin - sandacz 52 cm
5. Maksymilian Szkutnik KSM Fenix Lublin – boleń 41 cm
6. Paweł Gajowiak KSM Fenix Lublin – okoń
7. Tomasz Grobelski Koło Lin – Czuby – okoń

Po zawodach powiedzieli:
Marcin Kupidura:
Łapałem kijem Kongera World Champion Zander dł. 285 cm, 5-15 g c.w., do tego podpięty Shimano Stradic 2500 FH . Plecionka 0.18 Power Pro. Główka 12 g plus klasyczne kopyto Predator 3 w kolorach kawa z mlekiem i kolorowym brokatem. Technika podwójne podbicie z długim opadem. Branie nastąpiło w trakcie opadu nie wyczuwalne na kiju natomiast doskonale widoczne na wklejance. Typowo jak na ta porę roku i tak duży wiatr. Odbyłem dwa treningi namierzając ryby.

Radosław Nastaj:
Łowiłem kijem własnoręcznie wykonanym Batson REVS68ML 2,02m opisanym fabrycznie jako 3-10g a faktycznie ogarnie i 20 g, do tego kołowrotek Team Daiwa X 2500iA z plecionką DUEL Hadrcore x8 #1,0 . Za przynętę posłużyło 4 calowe kopyto Ripper Tiger Fish Trapera w ciemnej tonacji, uzbrojone w 12 g główkę. Branie nastąpiło typowo dla "lubelskich" sandaczy na wydłużonym opadzie, ryba po krótkiej sesji zdjęciowej trafiła z powrotem do wody.


Tomasz Matyjasek
KSM Fenix Lublin

 

Galeria:

Uczestnicy zawodów - fot. Artur Grzelak

 

Marcin Kupidura z sandaczem - fot. Tomasz Kowalik

 

Radosław Nastaj z sandaczem - fot. Piotr Gołąb

 

Radosław Nastaj z sandaczem - fot. Piotr Gołąb

 

Marcin Kupidura z sandaczem - fot. Tomasz Kowalik

 

Mostowiec Krzysztof z sandaczem - fot. Paweł Kosik

comments

Forum

licznik

Odsłon artykułów:
229625

Obecnie na stronie

Odwiedza nas 66 gości oraz 0 użytkowników.